Dlaczego na szkoleniach uczę ludzi jeść żaby

04.04.2018 |

Tak, nie pomyliłam się. Uczę jeść żaby i to na śniadanie. To jedna ze strategii bycia efektywnym, która w dodatku poprawia humor a zadowolenie z siebie i poczucie ulgi sięgają prawie zenitu (oczywiście już po konsumpcji). No więc, o co chodzi z tymi żabami i dlaczego trzeba je jeść z samego rana?    

 

 

Sprawa jest prosta. Poczytać o tej strategii możecie w książce Briana Tracy pod tytułem „Zjedz tą żabę”. Polecam serdecznie, bo książka jest dosyć cienka i zawiera same konkrety. Taka typowa instrukcja bez zbędnych historii, ozdobników i rozważań.  

Tracy zainspirował się słowami Marka Twaina:

„Zjedz żywą żabę każdego ranka, a w ciągu całego dnia nic gorszego cię już nie spotka”

i twierdzi, że w dzisiejszych czasach takimi żabami mogą być dla nas zadania, sprawy, które mamy wykonać i które niekoniecznie są dla nas przyjemne. W związku z tym zwlekamy z ich wykonaniem pomimo tego, że najprawdopodobniej są to zadania, które mogą w danym momencie mieć największy wpływ na naszą pracę czy życie.  

Zazwyczaj „żabami” są takie zadania jak roczne sprawozdania, trudne i przeciągające się reklamacje, negocjacje czy rzeczy, które musimy dokończyć za osobę, którą zastępujemy podczas jej urlopu. W życiu prywatnym najczęściej uczestnicy wymieniają sprawy urzędowe, sprzątanie, praca magisterska a czasem … ślub czy rozwód.  

No i siedzi taka żaba na naszym biurku, kapie, rechocze i śmierdzi. Udajesz, że jej nie widzisz albo wręcz odwrotnie – siedzisz i przyglądasz się jej zbyt długo zastanawiając się od której strony ją podejść. Tak czy siak nie zaczynasz. Próbujesz wmówić sobie, że zanim zaczniesz musisz jeszcze zadzwonić, zrobić kawę, sprawdzić maile itd.  

Więc co robić?

Przede wszystkim uświadom sobie, że jeśli nie zaczniesz od razu to z czasem będzie Ci coraz trudniej to zrobić. Prawdopodobnie sprokrastynujesz (odłożysz w czasie) rozpoczęcie działania, aż do chwili kiedy będziesz mieć „nóż na gardle” co zazwyczaj odbywa się „za pięć dwunasta”.  

Dlatego do osiągnięcia wysokiego poziomu efektywności potrzebne jest wyrobienie sobie trwałego nawyku zabierania się najpierw za najistotniejsze zadania (żaby) z samego rana. Co takiego magicznego jest w tej porze dnia? Dlaczego rano? Ano z prostej przyczyny – na swój poranek jeszcze masz wpływ. Często w ciągu dnia coś się wydarza, wpada jakieś spotkanie, wrzuty od szefa na „już” czy próbna ewakuacja biurowca. Jeśli uporasz się rano z „żabą” to popołudniu spokojnie możesz ratować resztę świata bez stresu, że coś zielonego siedzi ci na biurku (i to wcale nie jest dziurkacz).  

„Tak zwani ludzie sukcesu to ci, którzy od razu przystępują do wypełniania najważniejszych zadań i potrafią narzucić sobie dyscyplinę ciągłej pracy, skupiając się na wykonaniu tych zadań aż do ich zakończenia.”  

A co jeśli żaba jest za duża, aby zjeść ją na raz?  

Hmm… wyobraź sobie, że kładę przed Tobą ogromnego, idealnie okrągłego, dojrzałego arbuza i mówię Ci, żebyś go zjadł. Co robisz? Tak, dokładnie – połykasz go na raz. Oczywiście żartuję. Prawidłowa odpowiedź to – „kroję go na kawałki”. To samo robimy z zadaniami „żabami”. Rozkładamy je na czynniki pierwsze, a następnie konsumujemy kawałek po kawałku.  

Zazwyczaj prokrastynacja bierze się stąd, że przy pierwszym podejściu do zadania czujemy się onieśmieleni, przestraszeni jego wielkością, wynikającą z jego wykonania (lub strachu przed nieprawidłowym wykonaniem), odpowiedzialnością lub zwyczajnie tym, że jest ono skomplikowane i właściwie nie wiemy od czego zacząć. Najczęstszą ucieczką, którą większość z nas wybiera jest skupienie się na załatwianiu spraw błahych tylko po to, aby odhaczając je z listy zadań pompować sobie krótkotrwałe uczucie satysfakcji. Mija ono pod koniec dnia, kiedy sobie uświadamiamy, że tak naprawdę nic konkretnego nie zrobiliśmy, żaba nadal siedzi na biurku a my stoimy cały czas w miejscu.  

Dlatego patrząc na swoją listę TO DO rano zastanów się nad tym, które z zadań są najważniejsze, które przybliżą Cię do celu, w jaki sposób najlepiej w chwili obecnej możesz spożytkować czas. Wybierz te zadania i zrób je lub podziel na etapy i ustal termin ich wykonania (najlepiej krótszy niż masz to wyznaczone odgórnie). Pracuj nad nimi dotąd, dopóki nie skończysz. To, co nie jest istotne zlecaj albo zwyczajnie rezygnuj z tego (ewentualnie wykonuj kiedy będziesz mieć skończone te najważniejsze).  

Pamiętaj, zarządzanie sobą w czasie, swoimi zadaniami to w rzeczywistości zarządzanie swoim życiem. To panowanie nad ciągiem zdarzeń. Umiejętność wyboru między tym, co ważne, a tym, co mało istotne, jest zasadniczym czynnikiem warunkującym sukces.

0 komentarzy

Priorytety – wyższy level planowania

Jeśli chcesz zrobić u siebie porządek w zadaniach to napisz do mnie. Wyślę Ci matrycę, którą będziesz mógł nimi uzupełnić, a potem przeanalizować wynik. Jakikolwiek on będzie polecam Ci w ciemno te kroki: 1. Od razu zajmij się zadaniami z ćwiartki „pilne i ważne”....

Jak wziąć życie w swoje ręce (bez żadnego pitu pitu)

Bardzo mocno wierzę w to, że jesteśmy panami swojego losu. To dla mnie oznacza, że mamy wpływ na to, co nam się przytrafia a w efekcie jak wygląda nasze życie. To, że dziś jesteś w miejscu, w którym jesteś jest skutkiem Twoich decyzji, a więc jeśli masz prawie...

Jak pojechać na urlop i naprawdę wypocząć

Za nami już prawie połowa wakacji. Być może byłeś już na urlopie ale jeśli zaplanowałeś go na sierpień lub wrzesień to ten wpis jest dla Ciebie. Czy wiesz co zrobić, aby czas urlopu dobrze wykorzystać? Jak go spędzić, aby faktycznie poczuć, że się wypoczęło,...

Copyright 2015-2018 Małgorzata Gabryś