Dlaczego należy uważać na trójkąty?

18.03.2018 | 0 komentarzy

Masz czasem tak, że ratujesz innych z opresji? Rzucasz się jak rasowy wybawiciel, aby pomóc komuś wyjść z kłopotów? Jak często potem wkurzasz się na siebie, że pomogłeś a w efekcie czujesz się wykorzystany i zaczynasz się nad sobą użalać? Taka sytuacja powinna być dla Ciebie sygnałem, że utknąłeś w Trójkącie Dramatycznym Karpmana.

Zacznijmy od pewnej historii. Wyobraź sobie dziewczynę. Ma na imię Ania. Ania jest blogerką. Stwierdziła, że chce robić ładniejsze zdjęcia na swojego bloga i postanowiła kupić profesjonalny aparat fotograficzny. Udała się do sklepu ze sprzętem foto i zakomunikowała sprzedawcy, że potrzebuje aparat:
– Jakiś dobry, ale zupełnie się nie znam na aparatach. Wie Pan, chciałabym, żeby robił piękne zdjęcia i miał te wszystkie potrzebne funkcje. Prowadzę bloga, do tej pory korzystałam z aparatu w telefonie. Może mi Pan coś doradzić?
Sprzedawca (ma na imię Piotrek) postanowił wybawić młodą blogerkę z problemu. W końcu zna się na aparatach jak nikt w tym mieście:
– Mam dla Pani idealny model. Będzie Pani bardzo zadowolona. Gwarantuję!

Ania uradowana dokonała zakupu i wróciła z aparatem do domu. Niestety w domu okazało się, że obsługa zakupionego aparatu jest zbyt skomplikowana. Wszystkich ustawień trzeba dokonywać ręcznie, nie było trybu „auto”. Kilkanaście przycisków, instrukcja grubości „Lalki” Bolesława Prusa… Wkurzyła się:
– Tyle zainwestowałam! Wcisnął mi coś, co zupełnie nie jest mi potrzebne. Zanim opanuję obsługę tego aparatu to miną wieki. No chyba, że zrobię jakiś kurs fotografii… ale nie mam na to czasu ani ochoty.
Zapakowała aparat i wściekła wróciła do sklepu. Znalazła Piotrka i z ogromnymi pretensjami zwróciła aparat po czym wyszła. Piotr też się zdenerwował. Oczywiście! Jak zwykle! Nie dość, że poświecił jej czas, doradził to jeszcze mu się oberwało! Wściekły schował się na zapleczu i zaczął się użalać do kolegi, który z nim pracował:
– Widzisz Bartek, zawsze tak jest. Człowiek się stara, doradza, poświęca czas i na końcu jest winny wszystkiemu. Nikt mnie nie docenia. Mojego poświęcenia. Już nigdy nikomu więcej nie pomogę.

W tym czasie Ani opadły emocje. Siedziała na ławce w parku i zaczęła analizować swoje zachowanie. Stwierdziła, że zareagowała nieadekwatnie do sytuacji. Cała jej złość skumulowała się na Piotrku a przecież on chciał dla niej dobrze. Postanowiła, że wróci do sklepu, odnajdzie Piotrka i go przeprosi. Tak zrobiła. Wróciła do sklepu i znalazła Bartka, którego poprosiła o zawołanie Piotrka. Niestety Piotrek nie chciał wyjść z zaplecza a Bartek wrócił do Ani i powiedział:
– Wszystko przez Panią. Obwiniła Pani mojego kolegę o to, że doradził Pani ten aparat i teraz od godziny siedzi na zapleczu i się przejmuje. Zepsuła mu Pani dzień i jeszcze ma Pani tupet przychodzić tu znów….

 

Takich przykładów, historii można mnożyć w nieskończoność. Trójkąt dramatyczny to nic innego jak zamknięta pętla zachowań trzech ról: ofiary, kata i ratownika.
Ofiara to osoba, która nie bierze odpowiedzialności za siebie, za swoje decyzje i chętnie korzysta z pomocy innych. Nie rozwiązuje swoich problemów sama. Okazuje bezradność chociaż tak naprawdę spokojnie mogłaby sobie poradzić.
Każda ofiara potrzebuje swojego ratownika.

Ratownik to osoba, która jest przekonana, że osoba, którą się chce zająć i jej pomóc nie zrobi tego sama. Przejmuje za nią odpowiedzialność. Robi coś czego nie chce, zaniedbuje swoje potrzeby i sprawy tylko po to, aby „wielkodusznie” wybawić z opresji ofiarę.
Zazwyczaj ofiara, którą uratował ratownik wcale nie docenia jego „poświęcenia”. Nie okazuje mu wdzięczności i nie słucha rad, których jej udziela.
W ratowniku budzi się złość, irytacja, uraza, które często okazuje na zewnątrz. Staje się katem/prześladowcą.
Ofiary wtedy uderzają i zwracają się przeciw swojemu wybawcy. Wskakują na pozycję prześladowcy/kata a dotychczasowy kat przeskakuje do roli ofiary obwiniając się o zakładanie nieudolności i nieodpowiedzialności osoby, której chciał pomóc. Ląduje na spodzie trójkąta jako upokorzony i wykorzystany wybawiciel. Tak kończy się zbawianie innych.

 

Wróćmy do blogerki Ani. Wchodzi do sklepu jako ofiara. Zdejmuje z siebie całkowicie odpowiedzialność za swój wybór i w konsekwencji zakup. Piotrek wchodzi w rolę ratownika. Bierze na siebie odpowiedzialność za problem Ani. Daje jej gotowe rozwiązanie w postaci konkretnego aparatu. Ania po zorientowaniu się, że to nie jest to, czego potrzebowała wraca w roli kata/prześladowcy do sklepu i atakuje Piotrka, który przyjmuje rolę ofiary i użala się nad sobą na zapleczu. Kiedy Ania wraca przeprosić staje się ratownikiem i zostaje zaatakowana przez kata Bartka i wpada na miejsce ofiary.

 

Dlaczego tak się dzieje? Kiedyś przeczytałam takie stwierdzenie, że my ludzie nie nawiązujemy autentycznych, zdrowych relacji. Gramy. Na każdym kroku. I z automatu wpadamy w ten trójkąt. To dzieje się tak szybko, że orientujemy się kiedy już jest po fakcie. Co więc robić, aby z jednej strony nie wpadać w tą pułapkę, a z drugiej – aby, się z niej wydostać jeśli jednak tam wpadniemy?

Nie będę Cię oszukiwać. Umiejętność nie wchodzenia w rolę kata, ofiary i ratownika wymaga wysiłku. Czasem wystarczy kilka minut i mniejszy kaliber sytuacji niż ta, którą miała blogerka z naszej historii. Wierzę jednak w to, że warto tą umiejętność ćwiczyć ponieważ przyczynia się ona do lepszej jakości naszego życia.

Przede wszystkim obserwuj siebie, swoje reakcje i je analizuj. Naucz się innego podejścia do problemów. Rozwiązuj je sam. Weź odpowiedzialność za siebie, swoje decyzje, wybory i też za konsekwencje z nich wynikające. Nie szukaj ratowników, którzy mogliby to zrobić za Ciebie.

Ucz się słuchać ludzi. Nie wyręczaj ich ani nie zbawiaj. Pozwól im na to, aby poradzili sobie sami nawet jeśli wiesz, że będzie im trudno, ciężko. To, że opowiadają Ci o swoich problemach, wyzwaniach to nie oznacza, że masz się w nie angażować. Wysłuchaj, wesprzyj dobrym słowem, pokaż, że rozumiesz ale jednocześnie nie wchodź w to.
Trenuj asertywność. Pamiętaj o granicach swoich i innych. Naucz się zarządzać swoimi emocjami i zwróć uwagę na to, jakie oczekiwania masz w stosunku do ludzi ze swojego otoczenia.

0 komentarzy

Wyślij komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

Priorytety – wyższy level planowania

Jeśli chcesz zrobić u siebie porządek w zadaniach to napisz do mnie. Wyślę Ci matrycę, którą będziesz mógł nimi uzupełnić, a potem przeanalizować wynik. Jakikolwiek on będzie polecam Ci w ciemno te kroki: 1. Od razu zajmij się zadaniami z ćwiartki „pilne i ważne”....

Jak wziąć życie w swoje ręce (bez żadnego pitu pitu)

Bardzo mocno wierzę w to, że jesteśmy panami swojego losu. To dla mnie oznacza, że mamy wpływ na to, co nam się przytrafia a w efekcie jak wygląda nasze życie. To, że dziś jesteś w miejscu, w którym jesteś jest skutkiem Twoich decyzji, a więc jeśli masz prawie...

Jak pojechać na urlop i naprawdę wypocząć

Za nami już prawie połowa wakacji. Być może byłeś już na urlopie ale jeśli zaplanowałeś go na sierpień lub wrzesień to ten wpis jest dla Ciebie. Czy wiesz co zrobić, aby czas urlopu dobrze wykorzystać? Jak go spędzić, aby faktycznie poczuć, że się wypoczęło,...

Copyright 2015-2018 Małgorzata Gabryś