Aktualna sytuacja na świecie, zmusiła nas, przedsiębiorców do zrobienia biznesowego rachunku sumienia. Analiza strategii działania i kosztów stałych poszła na pierwszy ogień. Te dwa obszary, bardzo szybko okazały się newralgicznymi punktami, które bezpośrednio wpływają na kondycję – a w rezultacie – na przetrwanie naszych biznesów. Jednocześnie uświadomiliśmy sobie, że to, co jeszcze kilka dni temu dla było dla nas niemożliwe – za sprawą pandemii – nagle jest realne i całkiem nam się podoba.

Powoli do świata biznesu, który dla niejednego był istnym kołowrotkiem i nie miał nic wspólnego z życiem “po swojemu” – a wręcz wykańczał i nie pozwalał spać po nocach – wkracza koncepcja “slow biznesu”. Nie jest to nowe podejście, bo wiele firm na świecie już lata temu wdrożyło tę filozofię i obecnie, dzieli się z innymi nabytym doświadczeniem, ucząc jak to zrobić skutecznie. Mam jednak wrażenie, że dziś podejście to na nowo pojawia się w świadomości ludzi. Kiedy tradycyjne, “ciężkie” i skomplikowane biznesy w panice próbowały odnaleźć się w nowej rzeczywistości, właściciele firm prowadzonych w nurcie slow spokojnie popijali kawę i z ciekawością przyglądali się nowej rzeczywistości. W kapciach.

O co chodzi z tym slow biznesem?

Slow biznes, to podejście, które tworzą ludzie zmęczeni ciągłym pędem, życiem i pracą na wysokich obrotach. Ci, którzy bardziej od wyścigu szczurów, cenią sobie współpracę z innymi i dostrzegają to, że inni ludzie są indywidualnymi, kreatywnymi i wartościowymi jednostkami. Slow to odrodzenie idei skupienia i staranności. Jest to synonim ulepszania swoich działań.

Slow biznes, to biznes, oparty na wartościach i wizji jego twórcy. Wizja ta zakłada, że najważniejszą kwestią, zarówno dla przedsiębiorcy jaki i jego klientów jest dobre i spokojne życie.

Co zyskujemy wdrażając tę filozofię w swoje życie?

+

Z pewnością większą ilości czasu, który możemy przeznaczyć na swoje pasje, spędzenie czasu z rodziną, naukę czy po prostu regenerujący odpoczynek.

+

Możliwość robienia rzeczy, w których jesteśmy najlepsi, w których realizujemy swoje talenty i swój potencjał. Pozostałe kwestie, które nie są naszą domeną – zgodnie z zasadą – oddelegowujemy.

+

Szansę na pracę we własnym rytmie i na własnych zasadach np. praca tylko 6 godzin dziennie, wolne weekendy, obsługa tylko wybranych klientów.

+

Możliwość zarabiania godnych pieniędzy dzięki nieskomplikowanej, ale dobrze zaplanowanej ofercie.

+

Sposobność, by rozwijać się w sposób zrównoważony, w zgodzie ze swoimi potrzebami i możliwościami.

+

Perspektywę na poprawę poziomu energii życiowej i samozadowolenia.

Z punktu widzenia klienta, slow biznes to przede wszystkim oferta skrojona pod jego określone potrzeby i rozwiązująca jego konkretne problemy i bolączki. Może to być oferta wielopoziomowa (od wiedzy darmowej, poprzez mini produkty, aż do produktów premium lub specjalnych pakietów), która zauważa różne jego potrzeby i jednocześnie zapewnia poczucie, że oddał się w dobre ręce, a tworzona relacja jest trwała i wartościowa dla obu stron.

To model biznesowy, który budowany jest wokół życia, a nie odwrotnie. Model, dzięki któremu możemy bez poczucia winy realizować swoje potrzeby np. wyjść w środku dnia na spacer do lasu czy do przedszkola na przedstawienie teatralne naszego dziecka.

Biznes w rytmie slow najczęściej kojarzony jest z biznesem online. Oczywiście może on przybierać różne formy i nie koniecznie funkcjonować jedynie w sieci, ale nie ukrywajmy – ta forma jest zdecydowanie tańsza. Prowadząc biznes online nie obciążamy się kosztami stałymi, które są nieodłączną częścią biznesów tradycyjnych. Odpada nam koszt czynszu za biuro i wszelkie związane z tym opłaty, takie jak: media, sprzątanie, zaopatrzenie firmowej kuchni, itd. Dodatkowo, nie obciąża nas konieczność dojazdu do biura, unikamy więc kosztów związanych z paliwem czy biletem komunikacji miejskiej. Nie wspominając już o zaoszczędzonym czasie. Prowadząc biznes online w rytmie slow wiele procesów możemy zautomatyzować, a najważniejszym sprzętem w naszej firmie jest – tak naprawdę – komputer z dostępem do Internetu.

Slow biznes to koncepcja, którą poznałam kilka lat temu czytając książkę “4-godzinny tydzień pracy”. Wydawało mi się wtedy, że historia Ferriss’a to jakiś ewenement. Jednak rok po roku – obserwując rynek polski – zauważałam kolejne firmy, które wdrażały tę filozofię z sukcesem, uświadamiając mi, że i u nas jest to możliwe.

Biznesy w rytmie slow to często małe (jednoosobowe) firmy, które wyspecjalizowały się w jakimś wąskim zakresie i rozwiązują konkretne problemy swoich klientów. W ofercie mają maksymalnie 3 produkty i skupiają się na ich promocji w ramach prostego przekazu, który dociera do uszu i oczu nastawionych na ich odbiór klientów. To firmy, które sprzedają rezultaty, a nie swój czas i przede wszystkim same są dla siebie najlepszą rekomendacją (zupełnie inaczej niż w tym powiedzeniu, że szewc bez butów chodzi!).

Pamiętajmy, prowadzenie biznesu w rytmie slow nie oznacza, że pracujemy w wolnym tempie i przegrywamy z konkurencją, która działa szybciej. W tym ujęciu słowo “slow“, nie oznacza “powoli”. Tutaj “slow” to świadome podejście do pracy, planowania, zarządzania i działania w oparciu o swoje wartości.

Jeśli więc zainteresowała Cię ta filozofia, masz poczucie, że chciałbyś/chciałabyś coś zmienić w swojej firmie i spróbować wpuścić trochę energii slow to zapraszam Cię do pobrania 5 wskazówek, w których znajdziesz podstawowe zasady od czego zacząć i jak wdrożyć w życie ten model działania oraz ćwiczenie, które wesprze cię w przemyśleniu i podjęciu kilku ważnych kroków w kierunku stworzenia slow biznesu.

.

O moim wstydzie. Tak na świeżo.

W ostatnim czasie w moim życiu wydarzyło się kilka drobnych rzeczy, które spowodowały, że od wczoraj nie mogę przestać myśleć o moim wstydzie i jednocześnie też o tym, że chcę o nim opowiedzieć. Dopiero wczoraj tak naprawdę, głęboko zrozumiałam jak bardzo właśnie wstyd sabotuje nas przed rozwojem, sięganiem po swoje cele i marzenia. Wstyd powoduje, że się kurczymy. Skurczamy. I zostajemy w tym skurczu, sztywniejemy i coraz mniej jesteśmy sobą. No bo jak być sobą kiedy ścisnęliśmy się do wielkości walizki kwalifikującej się na bagaż podręczny?

Co mi dało morsowanie

Sezon na morsowanie zakończony. W tym roku morsowała chyba cała Polska 😉 I dobrze! Warto próbować czegoś nowego chociaż w przypadku morsowania raczej właściwym określeniem byłoby „czegoś starego”. Dlaczego zaczęłam morsować? Co mi to dało? Zebrałam wszystko w jeden krótki wpis. Zapraszam.

  • Podcast w dwa dni kurs

    KURS: Podcast w dwa dni. Nagraj, zmontuj, wypuść.

    200,00 
  • Małgorzata Gabryś konsultacje indywidualne

    Pojedyncza konsultacja – 60 minut

    200,00 
  • Ogarnij swój dzień - pakiet sesji

    Ogarnij swój dzień! (pakiet sesji indywidualnych)

    700,00