O tym jak nie miałam pomysłu na siebie

13.03.2018 | 0 komentarzy

Nie urodziłam się z pomysłem na życie. Jeśli dzisiaj zapytasz moje koleżanki z liceum czy ze studiów jak mnie pamiętają to pewnie każda powie Ci o mnie coś innego i będzie tego sporo. Dziś jestem szczęśliwą żoną, mamą i właścicielką małego, białego domku pod Krakowem, który otoczony jest hektarem zieleni. Zawodowo jestem spełniona. Wiem, co chcę robić, co jest moją pasją i w tym kierunku doskonalę się, aby osiągnąć poziom mistrzowski. Nie zawsze jednak tak było….

Popełniłam w życiu wiele błędów – dużych i małych. Naprawdę było tego mnóstwo. Pracowałam chyba wszędzie zanim trafiłam tam, gdzie powinnam być. Swoją karierę rozpoczęłam dosyć szybko bo jako dziecko. Na początku z babcią sprzątałam ogromy zakład produkcyjny w Krakowie. Tak spędzałam wakacje. Za tą pracę pod koniec wakacji babcia kupowała mi książki do szkoły wraz z kolorowymi okładkami, które właśnie produkowane były w sprzątanym przez nas zakładzie. Oprócz tego malowałam ogrodzenia, elewacje domów, a także sprzątałam klatki w krakowskich kamienicach. W weekendy myłam sąsiadom samochody a kiedy byłam już nastolatką wylądowałam w budowlance. Nosiłam gruz, malowałam ściany, rury, okna, sprzątałam pomieszczenia, które były już wykończone przez chłopaków z ekipy.

Miałam też przygodę z biurem rachunkowym gdzie nocami wklepywałam do systemu faktury, byłam hostessą. Na studiach karierę robiłam w drukarni a potem jako sprzedawca mebli. Moja pierwsza poważna praca to etat w firmie szkoleniowej i stanowisko asystentki biura zarządu. Tam to dopiero było ogarnianie! To chyba pierwsza moja praca gdzie mogłam wykorzystać maksymalnie swoje umiejętności strategiczne, organizacyjne i komunikacyjne.

Rozkręcałam też własny biznes w ramach Akademickich Inkubatorów Przedsiębiorczości (portal ze sklepem internetowym), prowadziłam swój stacjonarny sklep odzieżowy, sprzedawałam ubezpieczenia, kosmetyki i nawet zaliczyłam sprzedaż przez telefon. Pięć lat pracowałam w jednym z krakowskich urzędów przy dotacjach unijnych, prowadziłam dwa lata dwumilionowy projekt dla sześćdziesięciu szkół w jednym z małopolskich powiatów, firmę eventową i rok pracowałam w agencji marketingowej jednocześnie wspierając prowadzenie portalu z lokalnymi wiadomościami.

Sporo tego. Sama byłam pod wrażeniem kiedy to wszystko wypisałam. Mam nawet wrażenie, że o czymś zapomniałam i przypomnę sobie po publikacji tego wpisu.

Jeszcze kilka lat temu byłam zła na siebie, że tak dużo tego jest i że kiedyś jak będę to komuś opowiadać to pewnie pomyśli sobie o mnie, że nie wiem czego chcę i w ogóle nie będzie traktować mnie poważnie. Jak myślę o moich znajomych to śmieję się sama do siebie w duchu, że pewnie nie mogli nadążyć za mną bo z roku na rok (prawie) zmieniałam zajęcie, miejsce pracy. Myślałam sobie nawet czasem, że to może wina mojego słomianego zapału, który sama sobie wmówiłam. Nie mogłam zrozumieć tego, jak to możliwe, że tak „szybko się nudzę”, szukam ciągle „czegoś innego” i zaczęłam się bać, że będę tak musiała do końca życia bo „tak już mam”. Zastanawiałam się czy jest możliwe, aby mieć na dłuższy czas pracę, która jest pasją. Taką wiesz, z powołania. Dziś wiem, że się da ale przez wiele lat traktowałam siebie jak osobę wybrakowaną, ciągle szukającą nie wiadomo czego.

Dzisiaj podchodzę do tego zupełnie inaczej. W swoim życiu nauczyłam się tak wiele i z tak różnych tematów, że jestem w stanie porozmawiać z każdym o wszystkim. Mam ogromne zawodowe doświadczenie, od którego kupony odcinam cały czas. Bardzo często znajomi proszą mnie o radę bo wiedzą, że mam sporą wiedzę, doświadczenie i kontakty. Dzięki temu, że pracowałam na etacie, prowadziłam własny biznes stacjonarny (zarówno handel jak i usługi), mam doświadczenie we współpracy z inkubatorami przedsiębiorczości a nawet z MLM to jestem w stanie o każdym tym modelu wypowiedzieć się z pozycji osoby, która go doświadczyła.

Dzisiaj jestem project managerem i trenerem szkoleniowym. Prowadzę tego bloga i mam też pewnie plany z nim związane. Nie wiem co będzie za pięć czy dziesięć lat, ale chcę Ci powiedzieć, że bez względu na to, co dzisiaj robisz i gdzie jesteś dawaj z siebie nie sto ale sto dwadzieścia procent. Obserwuj, ucz się i doświadczaj. Miej odwagę próbować różnych rzeczy nawet jeśli wydaje Ci się, że do czegoś się nie nadajesz. Nigdy nie wiesz co w życiu Ci się przyda albo kogo spotkasz na swojej drodze. Czymkolwiek się zajmujesz bez względu na to czy sprzątasz klatki schodowe w zapuszczonych kamienicach czy jesteś prawą ręką prezesa zarządu wszędzie otaczasz się ludźmi. Nie pal za sobą mostów bo jak to mówią: „Wszechświat jest bardzo mały” a to Ty budujesz swoją własną markę osobistą bez względu na to gdzie to robisz.

0 komentarzy

Wyślij komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

Priorytety – wyższy level planowania

Jeśli chcesz zrobić u siebie porządek w zadaniach to napisz do mnie. Wyślę Ci matrycę, którą będziesz mógł nimi uzupełnić, a potem przeanalizować wynik. Jakikolwiek on będzie polecam Ci w ciemno te kroki: 1. Od razu zajmij się zadaniami z ćwiartki „pilne i ważne”....

Jak wziąć życie w swoje ręce (bez żadnego pitu pitu)

Bardzo mocno wierzę w to, że jesteśmy panami swojego losu. To dla mnie oznacza, że mamy wpływ na to, co nam się przytrafia a w efekcie jak wygląda nasze życie. To, że dziś jesteś w miejscu, w którym jesteś jest skutkiem Twoich decyzji, a więc jeśli masz prawie...

Jak pojechać na urlop i naprawdę wypocząć

Za nami już prawie połowa wakacji. Być może byłeś już na urlopie ale jeśli zaplanowałeś go na sierpień lub wrzesień to ten wpis jest dla Ciebie. Czy wiesz co zrobić, aby czas urlopu dobrze wykorzystać? Jak go spędzić, aby faktycznie poczuć, że się wypoczęło,...

Copyright 2015-2018 Małgorzata Gabryś