temat odcinka:

o prowadzeniu biura rachunkowego, działalności nierejestrowanej ale też o byciu twórcą z Dorotą Prokofij

Do tego odcinka zaprosiłam Dorotę, która prowadzi swoje biuro rachunkowe i jednocześnie mówi o tym, że jest twórcą.
Kreatywna i twórcza księgowa?

Tak, to możliwe! W dodatku piękna, zabawna i prowadząca swój biznes bez spiny. W ramach tego odcinka postanowiłam podpytać ją, jak to zrobiła, że tak jej dobrze na swoim i co jej w tym pomogło oraz o to, jak płacić mniejsze podatki i jak ogarnąć działalność nierejestrowaną, aby móc potestować czy nasz biznes wypali.

Sezon 1, Odcinek 7    |    57:47

podcast-odcinek1-magdalena-seroka

gość odcinka

Dorota Prokofij

Specjalistka od podatków, właścicielka biura rachunkowego Welltax.

Rozwiązuje problemy księgowe przedsiębiorców, oraz innych księgowych.

Specjalizuje się w pomocy małym biznesom online, oraz przedsiębiorcom działającym w branży IT.

Prowadzi dwa projekty związane z księgowością:
– Księgowość dla początkujących
– Księgowość dla IT

A ostatnio także artystka. Tworzy, pisze, nagrywa wideo i dzieli się swoją wiedzą w internetach.

Przeczytaj transkrypcję naszej rozmowy!

Cześć! Tu Gosia. Witaj w moim podcaście “Biznes bez spiny”. Jeśli chcesz budować swoją firmę wokół swojego życia, a nie życie wokół firmy to ten podcast jest dla ciebie. Znajdziesz tu sporo inspiracji ode mnie i moich gości. Zapraszam!

G: W dzisiejszym odcinku goszczę wspaniałą Dorotę Prokofij. Księgową, właścicielkę biura rachunkowego, a ostatnio jak napisała, przede wszystkim twórcę, która pisze, nagrywa wideo i za moment będzie też Youtuberką. Właściwie powinna powiedzieć twórczynią. Kiedy ustalałyśmy ten wstęp miałam ciarki, bo obie z Dorotą przerabiamy książkę Droga Artysty i bardzo mi się spodobało, że Dorota nazwała siebie twórcą. Ciekawa jestem też jak wy to poczujecie. Księgowa i twórca, ale uwierzcie, że jest to możliwe. Z Dorotą znamy się od kilku lat, ale była to znajomość, która polegała na mijaniu się na przeróżnych spotkaniach, szkoleniach i konferencjach. Zaczęłyśmy chyba od pierwszego spotkania dotyczącego talentów Gallupa z Dominikiem Juszczykiem. Potem była konferencja Małej Wielkiej Firmy u Marka Jankowskiego, a ostatnio miesięczny kurs Quantum Przepływu u Klaudii Pingot. No i pomyślałam wtedy, że te dwa elektrony, które z nas są, muszą się w końcu spotkać i tak powstał pomysł nagrania tego podcastu.
Dorota, mam sporo pytań stricte o sprawy księgowe. Zaraz też sprawdzę, czy pamiętasz co to jest storno, czym się różni vat należny od naliczonego i przepytam cię z tego jak ty prowadzisz swój biznes od kuchni. Co cię wspiera, ale zacznijmy właśnie od tego twórcy. Co ci daje ta książka i jak ci jest z tym, że jesteś twórcą.

D: W ogóle przede wszystkim chciałam ci bardzo podziękować za zaproszenie na początek. Jest mi bardzo miło i bardzo się cieszę, że mogę się podzielić swoją wiedzą i swoimi przemyśleniami. Natomiast jeżeli chodzi o tę książkę, to w ogóle to jest moje niesamowite odkrycie tego roku. Ja tak naprawdę ją, ja ją dostałam w ręce chyba z pięć lat temu i zaczęłam ja przerabiać chyba z pięć lat temu. Zaczęłam pisać te strony, bo tam między innymi to takie podstawowe zadanie polega na tym, aby codziennie wypisywać trzy strony, co tam nam leży w głowie i na sercu. Może być nawet przez trzy strony: „nie wiem co napisać, nie wiem co napisać, nie wiem co napisać” – i ja to wtedy porzuciłam. I wróciłam do tej książki w tym roku i tak sobie myślę, że to nie jest przypadek dlatego, że ja, te pięć czy cztery lata temu nie byłam gotowa po prostu na tę książkę.
Natomiast ten rok jest taki niesamowity, jeżeli chodzi o twórczość i właśnie o kreację i ta książka bardzo mi pozwoliła, ja chyba pierwszy raz w życiu mogę nazwać się artystką. Wiesz, jak rok temu ktoś by zapytał się mnie czy jestem artystką, z resztą ktoś mnie pytał chyba o to na początku roku i tak sobie pomyślałam: ja artystką? Ja jestem księgową przede wszystkim.

G: To się wyklucza tak teoretycznie jedno z drugim, ale zaraz to chyba rozwiniesz?

D: Tak. Bo jak można być księgową i jednocześnie artystką. Natomiast ta książka mi właśnie pokazała, że tak naprawdę każdy z nas jest w jakimś stopniu artystą i może być artystą i tak naprawdę właśnie Julia Cameron pięknie napisała, że wiele osób po przerobieniu tej książki, nawet jeżeli nie zostaje artystami, to ich życie staje się takim dziełem sztuki. To jest w ogóle przepiękne. Przepiękne stwierdzenie, przepiękne zdanie i faktycznie tak się stało. Zwłaszcza jak zaczęłam wypisywać te strony, zaczęłam robić przeróżne ćwiczenia. Bo może zwróćmy uwagę na to, że ta książka to nie jest taka książka, którą się czyta tylko i wyłącznie, tylko to jest taki dwunastotygodniowy kurs i tak naprawdę bardzo, bardzo intensywny, bo to trzeba poświęcić z godzinę, półtorej dziennie jakby się szło oczywiście zgodnie z planem – bo ja nie idę – żeby przerobić tę książkę. Tak, że to jest intensywny kurs, bardzo dużo ćwiczeń, no i ona pomaga uwolnić twórczość.
Moja twórczość uwolniła się – i cała w ogóle kreacja – przede wszystkim jak zaczęłam gadać do kamery. No i tak powiem ci, że to najpierw nastąpiło zanim w ogóle trafiła do mnie ta książka. Jak zaczęłam gadać do kamery, zaczęłam nagrywać wideo, to po prostu zaczęły dziać się niesamowite cuda w moim życiu. Nie dość, że oczywiście to pokochałam i nie robię tego jakoś perfekcyjnie, ja po prostu jestem takim aktywatorem trochę, już nawet jeśli chodzi o tego Gallupa. Ja po prostu – coś mi wpadnie do głowy – to robię nie zastanawiam się czy jest perfekcyjne, tylko próbuje i potem to ulepszam. I tak samo było z wideo i cały czas jest, bo to nie jest perfekcyjne, ale to uwielbiam i przez to wideo i właśnie przez tę książkę chyba, tak jakby uwolniła się we mnie ta cała kreacja i to się bardzo pogłębia i w ogóle, no nie wiem, czuję się właśnie takim twórcą, czuję się artystką i bardzo bym chciała zaraz wystartować z tym YouTubem. Bo jeżeli chodzi o wideo to wydaje mi się, że to jest taka platforma, gdzie przede wszystkim powinnam się pojawić, ale ciągle czuję jeszcze taki stres, bo ja tak naprawdę nagrywam dopiero od marca chyba.

G: To i tak długo.

D: No, no długo (…) ale widzisz nie mogę jakoś. Bo ja przede wszystkim nagrywam wideo na Instagramie i w ogóle zakochałam się w Instagramie, bo Instagram jest taki bardzo właśnie dla mnie twórczy, można tam swobodnie tworzyć, nagrywać, wrzucać posty. Instagram jest taki wyluzowany, jeżeli chodzi o taka platformę.

G: I przyjazny bardziej właśnie dla osób takich kreatywnych niż Facebook. Facebook raczej taka tablica ogłoszeń.

D: Tak, tak. Ja tak bardziej czuję tego Instagrama, że on jest taki luźny, że nie ma tam takiej spiny właśnie, że nie musi być perfekcyjnie i to jest mi bardzo bliskie. Natomiast na przykład jak już pomyślę o YouTube, no to YouTube wydaje mi się taki, że to powinno być już takie dobrej jakości, dużo lepszej jakości i trochę czuję, że jeszcze nie jestem gotowa, ale z drugiej strony ciągnie mnie tam, więc pewnie zaraz też pojawię się na YouTube z jakimś materiałem.

G: Rozliczymy cię po podcaście. Chociaż nie wiem jak na ciebie działa nacisk, czy takie zobowiązanie się oficjalne do czegoś, bo ja się właśnie ostatnio przekonałam, że jednak to nie moja droga. Że jest to jakby polecane przez wielu specjalistów, że jak się publicznie zobowiązujesz do czegoś to jest duże prawdopodobieństwo, że to się wydarzy, ale ja zauważyłam, że właśnie mam odwrotnie, że mnie to właśnie blokuje, że się zdeklarowałam i gdzieś tam to powoduje u mnie spięcie, napięcie i wolę sobie po prostu gdzieś tam we własnym czasie być trochę cierpliwa, trochę to przedłużyć, ale zrobić właśnie wtedy jak ja wewnętrznie czuję, że to jest ten czas.

D: No ja mam zdecydowanie tak, zdecydowanie tak mam. Ja nawet się czasami śmieję jak komuś o tym opowiadam, że jak sama siebie do czegoś zmuszę, chociażby nawet w taki sposób, że dodatkowo się przed kimś zobowiążę, to mam wrażenie, że czasami moja głowa wtedy do mnie mówi: tak, zrobisz to? To ja ci pokażę, że ja tutaj rządzę i tego nie zrobisz. Tak, że tak, jakby jak za bardzo się do czegoś właśnie zmuszam, to pojawia się taki ogromny opór we mnie, że często to się właśnie nie wydarza. A jak robię to z taką miłością, szacunkiem do siebie, to też jest taka droga, którą odkrywam tak naprawdę od tego roku, czyli taka łagodność i bardzo duża wyrozumiałość wobec siebie. No to wtedy to idzie bardziej do przodu. Tak, wtedy jak najbardziej, więc tak kombinuję trochę jak do siebie samej podejść, żeby zrobić to co chcę, ale właśnie, żeby nie było takiego dużego oporu.

G: Bardzo mi do tego blisko. Nawet jak cię słuchałam, to też przypomniała mi się słynna prokrastynacja, o której ostatnio też bardzo fajnie przeczytałam właśnie u Klaudii Pingot w błękitnym umyśle, żeby właśnie się gdzieś tam nie katować za tą prokrastynację i – że na przykład u takich osób bardziej kreatywnych jak my – nie excelowych, ta prokrastynacja to jest jakby takie wsparcie.
Bo generalnie my – często jest tak, nie wiem czy ty tak masz – sprawdź – tak naprawdę odsuwamy zrobienie czegoś w czasie, bo my sobie w głowie układamy, jak to będzie wyglądało, cały plan i później to zrobienie to już jest tylko wiesz: siadamy i robimy. I że to nas wspiera, bo my to nosimy w sobie, gdzieś tam właśnie inkubujemy i później jakby już mamy gotowe coś, co z nas się gdzieś tam rodzi, więc to jest taki plus. Więc tak inaczej – też właśnie a propos tej książki – bo ta książka jest o myśleniu inaczej. No właśnie pierwszy raz inaczej na tę prokrastynację, odwlekanie w czasie spojrzałam. Tak, że skojarzyło mi się z tym co ty mówisz.

D: W ogóle niesamowite jest, że o tej książce wspominasz, bo ona wczoraj do mnie przyszła, bo ją zamówiłam. Tak, bo ją zamówiłam sobie i zaczęłam od razu czytać. Oczywiście nie od początku tylko właśnie tak trochę na opak, tak jak Klaudia też tam radzi, że jeżeli masz ochotę to otwórz sobie pośrodku i niech będzie coś dla Ciebie inspiracją. Z resztą ja bardzo często tak czytam książki, że po prostu otwieram sobie gdzieś na środku i jakaś tam idea, jakaś myśl akurat do mnie trafia. No i przeczytałam kilkanaście stron, albo nawet kilkadziesiąt no i polecam, książka jest niesamowita. Faktycznie zmienia postrzeganie wielu rzeczy i właśnie na przykład tak trafiło do mnie takie zdanie – w kontekście kreacji chociażby właśnie też i twórczości i wiedzy – żebym tego nie spaliła tylko, ale Klaudia tam tak fajnie napisała, że bardzo często jest tak, że jeżeli zdobywamy zbyt dużo wiedzy, za bardzo skupiamy się na tym, żeby pozyskiwać nowe informacje i cały czas się uczyć, to czasami to zabija naszą kreację i czasami zabija tą naszą twórczość dlatego, że ta twórczość potrzebuje troszeczkę takiej spontaniczności, właśnie tej niewiedzy i czasami ta niewiedza w tym pomaga. A to do mnie trafiło dlatego, że ja ogólnie nawet w kontekście tego Gallupa – bo pewnie będę to przytaczać, chociażby moje talenty – bo ja bardzo lubię temat Gallupa. Tak jak wspominałaś – nawet właśnie spotkałyśmy się kiedyś u Dominika na meetupie takim Gallupowym i moim pierwszym talentem, jeszcze jak trzy lata temu robiłam test, bo ja go powtórzyłam.
Pierwszym talentem był lerner, czyli uczenie się. Więc to jest taka ciekawostka i bardzo dużo się w moim życiu od tamtej pory pozmieniało i właśnie jak zaczęłam w ogóle tworzyć, nagrywać to wideo i ta twórczość zaczęła ze mnie tak jakby wychodzić, dostała takie swoje ujście, żeby mówić, coś tam kreować, to poczułam, że nie wiem, jak to nazwać, ale poczułam, że tego właśnie jednego talentu nie mam. Że już nie mam aż tak silnej potrzeby ciągłego uczenia się, zdobywania wiedzy, bo ja naprawdę miałam fioła na tym punkcie.
Jak powtórzyłam test no to faktycznie ten talent był gdzieś tam dużo, dużo dalej, ale może to właśnie też w drugą stronę zadziałało, że jak poczułam tę twórczość może i kreację to też już nie miałam takiej potrzeby właśnie, żeby aż tak napakowywać swoją głowę taką ilością informacji tak jak wcześniej. Tak sobie myślę.

G: Bardzo fajnie. Mam ochotę cię podpytać o twój biznes, czy go prowadzisz bez spiny?

D: Tak, to znaczy moje całe życie tak naprawdę jest trochę takie bez spiny. Ja jestem bardzo wyluzowana i w ogóle jestem taka dość powolna, jeżeli chodzi o realizowanie jakiś swoich wizji, realizowanie swoich celów. Natomiast nie zawsze tak było, bo kiedyś wpadłam w taką pułapkę nie wiem czego nawet, ale takiego rozwoju osobistego, ale takiego bycia dowódcą i żołnierzem dla siebie jednocześnie. Czyli konsekwencja, samodyscyplina, masz to zrobić i koniec kropka.

G: Czyli takie napieprzanie, nie?

D: No i tak bardzo się wtedy w tym zakochałam chyba i zakręciłam w ogóle właśnie w takim tym rozwoju osobistym, tylko tym takim negatywnym po prostu. Trochę nie wyhamowałam. Że całe moje życie i przede wszystkim właśnie biznes to była taka jedna wielka spina, czyli cały czas wrzucałam sobie nowe zadania, nowe jakieś taski, nowe to do. Ja ciągle coś miałam do zrobienia. Przez to rosło we mnie takie napięcie ogromne i miałam wobec siebie coraz większe wymagania. A jak wobec siebie, to też wobec swojego otoczenia. Nawet wobec swoich klientów i to wszystko było takie negatywne. I tak naprawdę dopiero w tym roku tak mocno to puściło i w tym roku mogę powiedzieć, że mój biznes jest taki bez spiny. I w ogóle wszystko się tak obróciło o sto osiemdziesiąt stopni. I to jest tak niesamowity czas dla mnie. W ogóle nawet to, że możemy teraz porozmawiać i właśnie czuję taka ogromną wdzięczność, że spotykam tak niesamowitych ludzi na swojej drodze, to jest po prostu, to jest szok. Ten rok jest dla mnie niesamowity i jest właśnie taki spokojny, bez spiny i taki jakbym chciała, aby właśnie był i wyglądał.

G: To był powiedz, jakiś taki konkretny moment, który pamiętasz czy to po prostu jest taki proces, który gdzieś tam był, podskórnie dział się i już tę zmianę widzisz?

D: To było tak, że to zaczęło się w zeszłym roku. Znaczy w zeszłym roku było tak, że już miałam tak dużo pracy i tak dużo rzeczy do zrobienia, że ja już mentalnie i psychicznie nie dawałam rady. Po prostu co drugi dzień płakałam, jak coś mi się – nawet najdrobniejsza rzecz – nie udała, popełniłam jakiś nawet maleńki błąd, no to po prostu wpadałam w taką otchłań rozpaczy i wyrzutów sumienia. I tamten rok był takim rokiem, gdzie powoli dużo rzeczy wyciszałam i oddawałam. To bardziej właśnie był taki proces chyba, gdzie dużo rzeczy oddawałam komuś, powoli zaczynałam tworzyć jakiś zespół i tej pracy było coraz mniej. Natomiast ten rok był taki przełomowy dlatego, że poznałam bardzo dużo fajnych osób, przedsiębiorców, którzy właśnie są tacy bez spiny, a jednocześnie osiągają niesamowite sukcesy, realizują swoje cele, a nie zasuwają po piętnaście godzin dziennie. Tylko jak trzeba to jadą na dwa tygodnie na urlop i po prostu mają zespół i fenomenalnych ludzi wokół siebie, którzy ich wspierają w tym biznesie. To jest dla mnie nowość, no bo ja wcześniej wszystko robiłam sama i miałam takie ogromne poczucie odpowiedzialności. I jak poznałam te osoby, to jakoś nie wiem, tak jakby mój umysł się zatrzymał i wszystko się tak jakby posypało i runęło. Tak jakby doznał takiego szoku, że jak to? Że można prowadzić biznes, mieć fajne wyniki i finansowe, i jakieś takie swoje sukcesy, swoje wizje zrealizowane i jednocześnie tak mocno nie zasuwać, albo przynajmniej się tak nie spinać z tym wszystkim. I to wszystko jakoś tak runęło w moim życiu, że po prostu zaczęłam budować zespół, zaczęłam oddawać coraz więcej rzeczy, przestałam mieć właśnie tak dużo takiego ciężaru, chyba tak to można nazwać, on powoli ze mnie schodził, ale to raczej był proces faktycznie. To nie było tak, że z dnia na dzień nagle mnie olśniło, że o Jezu, ja za dużo pracuję. Raczej nie, tylko właśnie to był raczej proces. Taka droga. I ona cały czas trwa tak naprawdę. No to jest bardzo fajne i przyjemne doświadczenie.

G: Pięknie. A gdybyś tak miała trochę o takiej stronie typowo, nie wiem, perspektywy dnia, tygodnia też opowiedzieć? O tym w jaki sposób właśnie się organizujesz. Jak to jest, że właśnie tej pracy masz mniej albo że masz odwrotnie, że może masz więcej czasu na to takie bycie sobą, na pracę nad sobą, na to kreowanie.

D: Jasne. W ogóle akurat teraz jest taki okres, że mam bardzo mało pracy. Znaczy bardzo mało w porównaniu do np. zeszłego roku. Bo w zeszłym roku pracowałam po osiem, dziesięć, dwanaście godzin dziennie, a teraz zdarza się tak, że na przykład pracuję trzy godziny dziennie, cztery godziny dziennie i tak naprawdę wcześniej byłam fenomenalnie zorganizowana, ale to może też wynikało z tego, że jak miałam tak dużo pracy i tak dużo zadań, to po prostu wszystko miałam świetnie poukładane.
Ja w ogóle bardzo lubię planować i jestem dobrze zorganizowaną osobą. A teraz obecnie jak mam powiedzieć o tym jak wygląda mój dzień teraz, to on jest taki bardzo wyluzowany i bardzo swobodny. Natomiast podejrzewam, że to też się zaraz trochę zmieni. Może powiem z czego to wynika. Jak w marcu zaczęła się ta pandemia, to mi znowu wskoczyło bardzo dużo pracy. Tak na dwa, trzy miesiące, ale tak bardzo, bardzo dużo dlatego, że pojawiły się te tarcze antykryzysowe, ja wtedy też zaczęłam tworzyć to wideo i to podejrzewam, że w ogóle nie tylko dla mnie, ale dla wielu księgowych albo osób z mojej branży, to był właśnie taki intensywny czas pracy. Dlatego, że co chwile pojawiały się nowe ustawy, już nie wspomnę o tym, że zanim pojawiły się jakiekolwiek ustawy, które weszły w życie, no to było już dużo informacji w mediach, każdy chciał wszystko wiedzieć. I to wszystko było na już, na szybko i na teraz, więc ja miałam takie dwa, trzy miesiące też dość intensywne, jeżeli chodzi o pracę i teraz troszeczkę odpoczywam. Natomiast ja prowadzę biuro rachunkowe online, więc ja tak naprawdę mogę pracować z dowolnego miejsca na świecie. Wystarczy, że mam internet i mogę wszystko realizować sobie przez ten internet albo powiedzmy przez telefon. Tak, że ja przede wszystkim pracuję w domu. Od czerwca wróciłam do biura i czasami też pracuje sobie w biurze, bo już przez tę pandemię trochę za dużo siedziałam w tym domu, nigdzie nie mogłam wyjść i miałam taki kryzys, więc czasami teraz jeszcze pojawiam się w biurze. Natomiast to wygląda tak, na przykład od tych trzech miesięcy, że dzień zaczynam od stron z tej książki właśnie Droga Artysty. Czyli staram się wyrzucić na tych trzech stronach wszystko co mi siedzi w głowie. Nie wiem, robię sobie kawę, potem siadam do komputera i po prostu realizuję swoje rzeczy, które mam do zrobienia. Wszystko mam na przykład w Asanie, bo ja miałam fioła trochę na punkcie tych różnych programów do zarządzania sobą w czasie, do zarządzania projektami. U mnie wszystko jest całkiem nieźle poukładane i zorganizowane, więc tak naprawdę tam mam wszystkie swoje zadania, tam wszystko sobie zrzucam, tam wszystko organizuje i kontaktuje się i współpracuję z moim zespołem, bo wszyscy pracujemy na Asanie. No i pracuję, realizuję rzeczy, które mam do zrobienia. Najpierw się skupiam oczywiście na tych priorytetach i to obecnie właśnie nie zajmuje mi tak dużo czasu, to są ze trzy, cztery godziny dziennie prawdopodobnie maksymalnie i potem na przykład właśnie nagrywam sobie jakieś wideo, czytam jakieś gazety podatkowe, które są dla mnie inspiracją do tego, aby coś tam dalej nagrać albo stworzyć jakiś materiał, czy na przykład jakiegoś blog posta.
Więc jest taki bardzo duży luz obecnie. Podejrzewam, że to się niedługo zmieni, bo już mi się zaczyna troszeczkę tak nudzić, już za mało mam chyba jednak rzeczy do zrobienia. Myślę o jakimś kursie online, właśnie o wejściu na tego YouTuba. Tak, że pewnie pójdę w tą stronę i wtedy znowu będę musiała się jakoś tak trochę lepiej zorganizować ze wszystkim. Teraz po prostu nawet nie mam tego aż tak dużo, abym miała potrzebę jakoś to super wszystko układać.

G: Ale to bardzo fajnie brzmi. Bo ja myślałam, że ty powiesz, że brakuje ci takiej pracy tej takiej stricte księgowej i sobie dołożysz na przykład ze dwóch klientów, a ty zaraz powiedziałaś, że jednak ta twórczość dalej, że tutaj w stronę twórczości, więc tak aż się uśmiechnęłam tutaj do mikrofonu. Bardzo fajnie.
Mam jeszcze pytanie, bo wspomniałaś o tych programach różnych takich do zarządzania sobą w czasie. Czy coś oprócz Asany jeszcze polecasz, korzystasz z czegoś czym mogłabyś tutaj po zainspirować naszych słuchaczy.

D: Jasne. Na początku w ogóle zaczynałam z Nozbe. I Nozbe to jest taka fajna aplikacja dla zespołów. Ja z tego korzystałam jak pracowałam sama i wtedy to bardziej tak jakby realizowało moje potrzeby i realizowało moje cele dlatego, że tam są takie fajne listy. Jest taka jedna moja ulubiona funkcja. Może jeszcze powiem tak, że ja mam bardzo dużo właśnie pomysłów w głowie, mam taki talent wg. Gallupa Ideation, który odpowiada za to, że właśnie jestem bardzo twórcza, mam bardzo dużo pomysłów i bardzo, bardzo dużo rzeczy się dzieje w mojej głowie. Ja mam dużą potrzebę, żeby to wyrzucać. I na przykład robię sobie jakieś zadanie, ja pracuję w takim trybie pomodoro, więc odpalam aplikację na dwadzieścia pięć minut, potem przez pięć minut mam przerwę, potem znowu dwadzieścia pięć minut pracuje i staram się w ciągu tych dwudziestu pięciu minut być maksymalnie skupiona. I jak na przykład wpadają mi jakieś myśli to albo mogę to zapisywać na kartce, ale dużo łatwiej mi jest to szybko zrzucić na jakiś program i czasami nadal z tego jeszcze korzystam, czyli włączam ctrl shift i spację, pojawia się okienko właśnie Nozbe, takie, gdzie można wpisać zadanie. Szybko sobie zrzucam to co mam z głowy i dalej, że tak powiem wchodzę w tej swój tryb realizowania zadania. Nozbe jest taką fajną, prostą aplikacją, z którą raczej nikt nie powinien mieć żadnego problemu. To też, na pewno nie jest jakaś droga aplikacja z tego co pamiętam. Jest też jakaś wersja bezpłatna, chyba do pięciu projektów. Natomiast wydaje mi się, że ona jest fajna dla osób, które lubią mieć taki widok listy, taki konkretny widok listy i lubią te zadania sobie tak odhaczać, czyli tacy trochę acziwerzy trochę może, nie wiem.
Natomiast ja bardzo lubię mieć taki widok projektu, podziału na różne sekcje. Lubię mieć taki widok z góry na kilka różnych projektów albo na przykład widok kalendarza i do tego fenomenalna jest Asana. Dlatego, że w Asanie można się przełączać między tymi widokami. Na przykład jest widok listy, na tym widoku listy są różne sekcje, można to przełączyć na przykład na widok kalendarza tak, że to jest po prostu miód na moje serce i uwielbiam ten program za to.
Bardzo fajny też jest Todoist. On też troszeczkę się teraz rozwinął. Jeżeli ktoś na przykład lubi pracować na widoku kalendarza albo w ogóle mieć połączoną jakąś aplikację do zarządzania zadaniami i dodatkowo mieć kalendarz tak, żeby na przykład te zadania fajnie wpadały na kalendarz, na przykład Google, to te aplikacje są fenomenalnie zintegrowane. Dlatego, że z nich – tak jakby w czasie rzeczywistym – można te zadania dodawać. Na przykład z kalendarza Google wpadają do Todoista albo właśnie dodawać na Todoiście i one od razu wpadają na ten kalendarz Google tak, że tutaj jest bardzo fajna integracja. No ja mogłabym tak dużo mówić o tych programach, bo naprawdę mam fioła.
Jak ktoś lubi jakieś kolorowe zakładki – w ogóle lubi się bawić – no to na przykład Trello też jest bardzo fajne. To już jest tam metoda Canvana chyba, prawda? Tak to się nazywa. Też to bardzo lubię i też się kiedyś tym bawiłam. Także to już troszeczkę inaczej wygląda, ale też jak najbardziej polecam.

G: Ja też polecam. Też parę z tych aplikacji testowałam poza Nozbe, ale powiem ci, że mam taki właśnie jakiś nawyk, że po prostu jednak te kartki kradnę z drukarki i kolorowe długopisy. I tak nie piszę też z góry na dół, tylko po prostu obracam tę kartę w prawo, w lewo. Jakieś strzałki, jakieś kolory i chyba mi tak najlepiej. Tylko właśnie później jak potrzebujesz do czegoś wrócić to masz stertę kartek z notatkami, z zapiskami i muszę sobie to jakoś chyba jednak inaczej ogarnąć. Aczkolwiek, właśnie próbowałam przeróżnych tych aplikacji i zawsze gdzieś tam się tak kończy, że stary nawyk kartka i długopis.

D: A to jest kwestia tylko nawyku. Ja w ogóle bardzo lubię słuchać Dominika Juszczyka w tej kwestii. On zawsze fajnie mówi o tym, że narzędzia są tak naprawdę wtórne. Najważniejsze są nawyki. Jak sobie popracujemy nad takim nawykiem, aby wszystko zrzucać właśnie do jednego miejsca, to potem pewnie wypadałoby zrobić jakiś drugi nawyk. Jeżeli to są kartki no to potem przerzucać to i jakoś odhaczać do jakiegoś programu. To pewnie bez względu na to jaki to będzie program, to wszystko będzie fajnie śmigało. Tak sobie myślę.

G: Dokładnie. Chodzi o to, żeby nam to po prostu służyło i było użyteczne. No dobra, jeszcze mam ochotę cię zapytać, dlaczego zdecydowałaś się na własną działalność, a na przykład nie na etat? Jak to się stało, że w ogóle masz swoją firmę?

D: Dobra, postaram się to skrócić w miarę, bo to bardzo długa historia. Ja przede wszystkim nie jestem osobą, która jest takim ogromnym zwolennikiem tylko biznesu, że etat to jest coś złego, bo absolutnie nie. Dlatego, że ja zaczynałam właśnie na etacie i pracowałam w bardzo dużej korporacji. Ona na początku była mała i ja z tą korporacją, że tak powiem rosłam i to było tak fenomenalne, że przez to, że ona właśnie się tworzyła dopiero i tworzyła się cała ta struktura organizacyjna, ja miałam taka szansę skakania sobie po stanowiskach i sprawdzania co mi się podoba, a co mi się nie podoba.
Ja się fenomenalnie w tym odnajdywałam tak naprawdę, jeżeli chodzi o etat. I jeżeli chodzi o pracę właśnie na etacie, czy w takiej korporacji to byłam trochę jak taki Speedy Gonzales. Po prostu skakałam coraz wyżej po tych drabinach kariery i bardzo szybko osiągnęłam jakieś tam swoje ukochane stanowisko. Byłam szkoleniowcem, konsultantem podatkowym. Byłam odpowiedzialna za wiedzę bardzo wielu osób i uwielbiałam tę pracę. Natomiast jednak praca w takiej dużej firmie, gdzie jest bardzo dużo zadań – ja też dojeżdżałam wtedy – jest dość wyczerpująca. Ja tak po pięciu latach chyba – tak mi się wydaje, że to było pięć lat – byłam bardzo, bardzo, bardzo zmęczona i przede wszystkim też zmęczona pewnie tymi dojazdami. I w pewnym momencie po prostu już mój organizm miał tak dosyć, że – no to nie było zaplanowane, nie zrobiłam sobie żadnego biznes planu, ani strategii – tylko po prostu z dnia na dzień złożyłam wypowiedzenie.
Już wcześniej chyba nawet składałam wypowiedzenie z tego co pamiętam, ale mnie zatrzymywali. No ale już w pewnym momencie podjęłam decyzję, że już nie mam siły i że muszę odejść i że coś tam sobie jakoś poprowadzę, poradzę sobie. Bo ja zawsze sobie w życiu jakoś radzę, poprowadzę sobie takie biuro rachunkowe – taka moja myśl na początku – jakieś malutkie biuro rachunkowe, kilku klientów. Tak wiesz, tak skromnie, nie za dużo i jakoś dam sobie radę. Więc to było tak bez planu strasznie, czego oczywiście nie polecam i to dość szybko zaczęło się rozwijać. Bo ja bardzo mocno działam w social mediach, ja bardzo lubię właśnie pisać, lubię tworzyć, więc to też zaczynało docierać do różnych ludzi. Oczywiście większość klientów mam z poleceń, więc to też tak samo się napędza trochę. I tak już chyba 5 lat prowadzę biuro rachunkowe, internetowe biuro rachunkowe. Bo ja bardzo lubię innowacyjność i właśnie bardzo lubię działać trochę inaczej niż wszyscy i ciągle to ulepszam i ten rok jest w ogóle taki fenomenalny – tak jak wspominałam – ale jeszcze pod jednym względem, bo o tym chyba nie powiedziałam. Dlatego, że ja właśnie zaczęłam tworzyć zespół. Bo ja całe życie miałam takie swoje przekonanie, że najlepiej mi się pracuje samej i bardzo dużo rzeczy realizowałam sama. Wydawało mi się, że nie będę umiała tworzyć zespołu i że to nie jest ta droga, którą chcę iść. Chociaż, ja przede wszystkim – nawet właśnie znowu, jeżeli chodzi o tego Gallupa – to jestem strategiem i widziałam, że jedną z tych podstawowych dróg, aby skalować mój biznes jest to, aby tworzyć zespół, bo inaczej po prostu się nie da. Nie da się tego rozszerzyć bez ludzi. Mogłabym iść właśnie w jakieś info produkty, w kursy online, ale tutaj tak naprawdę też są potrzebni ludzie, albo podwykonawcy, ale tak czy inaczej ten zespół też się tworzy. Więc ten rok jest dla mnie taki, taki pełen entuzjazmu i nowości, bo właśnie tworzę zespół. Tak naprawdę w moim zespole są już cztery osoby. Co prawda to nie są osoby, które pracują na pełny etat, od rana do wieczora, tylko każdy robi coś po trochu, ale pierwszy raz czuję, że to jest właśnie ta droga, czuję taki ogromny entuzjazm, satysfakcję i nawet właśnie jak ostatnio pisałam te strony z tej książki „Droga artysty” to przyszła do mnie taka myśl, że kurczę, chciałabym mieć taki dziesięcioosobowy zespół. I tak jak napisałam to zdanie to mówię: O Jezu, niesamowite! Ja chcę mieć w ogóle dziesięcioosobowy zespół, ale tak poczułam taką wdzięczność za to, że oni są i za to, że możemy to wszystko razem tworzyć i każdy jest zadowolony z tego co robi, może się wykazać najlepiej, w tym co potrafi i skupić się na tym co najlepiej potrafi. No i każdy ma chyba frajdę z tego, jakiś taki fun i to jest fenomenalne w biznesie, że możemy się tym dzielić, a nie wszystko robić sami. To jest dla mnie takie odkrycie tego roku w ogóle. Jeżeli chodzi o prowadzenie firmy.
G: To pozdrawiamy serdecznie twój zespół.

D: Ja również pozdrawiam ciepło.

G: Dobrze. Myślę, że trochę już o tym powiedziałaś, ale chciałabym żebyśmy to tak jeszcze zebrały w taką jedną odpowiedź. Chciałabym usłyszeć też od ciebie o tych trudnych momentach na drodze przedsiębiorcy. Z czym się musiałaś mierzyć?

D: Na początku na pewno taki najtrudniejszym momentem było to, że ja– tak właśnie z dnia na dzień – podjęłam decyzję, że odchodzę z korporacji i otwieram tę firmę. Więc pierwszy taki najtrudniejszy moment to: za co ja zapłacę ZUS. Tak naprawdę ja musiałam od razu na ten duży ZUS, więc to było ponad tysiąc złotych, a nie miałam klientów, więc musiałam szybko zacząć kombinować co zrobić, aby tych klientów pozyskiwać. No i na szczęście to wszystko jakoś w miarę szybko się rozwinęło. Ale taki drugi najtrudniejszy moment chyba dla mnie był wtedy – już wcześniej trochę o tym wspomniałam – gdy właśnie wszystko chciałam robić sama. Czyli wrzucałam sobie coraz więcej zadań. Sprzedaż, marketing, właśnie social media. Ja nawet sama sobie zrobiłam stronę internetową, kupiłam sobie kurs jak te strony się robi, mimo, że nie odróżniałam domeny od hostingu. No bo skąd miałam takie rzeczy w ogóle wiedzieć. Więc wszystko robiłam sama i narastało we mnie coraz więcej takich odpowiedzialności, coraz więcej takiej potrzeby robienia tego wszystkiego samodzielnie. Nie wiem, to tak jakby się jeszcze pogłębiało coraz bardziej. No i w pewnym momencie, że tak powiem padło wszystko. Wybuchło. Tak jakby, nie wiem, no załamałam się chyba można tak to nazwać tak naprawdę i nie byłam w stanie dalej sama wszystkiego robić. I pamiętam nawet taki moment, jak sobie pomyślałam, mówię: Boże, ja zawsze mam wszystko tak fajnie zaplanowane, przemyślane, widzę parę kroków do przodu, a w ogóle tak strategicznie nie przewidziałam tego, że ja nie jestem w stanie sama prowadzić tego biznesu. Bo jeżeli cokolwiek mi się stanie, cokolwiek, nie wiem, zachoruję, będę miała wypadek nie daj Boże jakiś, nie wiem mogę umrzeć przecież tak naprawdę, to ci ludzie, którzy ze mną współpracują, ci wszyscy przedsiębiorcy po prostu zostają sami z tym wszystkim.
To jest o tyle jeszcze taka fajna sytuacja, że ja prowadzę księgowość online, więc oni do wszystkiego co prawda mają dostęp, więc zebranie tych wszystkich ewidencji, czy innych rzeczy to tak naprawdę jest pięć minut, ale to na pewno byłby jakiś chaos, stres to jest raz. A dwa, że to właśnie wszystko, no jak zachoruję, jestem sama i nie ma kto tego prowadzić, no to tak naprawdę ten biznes pada i ja też nie mam środków do życia. Ewentualnie jakiś zasiłek z ZUS-u, ale nie oszukujmy się to nie są duże pieniądze. Więc to był taki najgorszy moment chyba w moim życiu i najtrudniejszy. I tak naprawę zanim dojrzałam do tego, żeby w ogóle rozpocząć tak na poważnie z kimś współpracę, to od tego momentu minęło nie wiem chyba z półtora roku, więc też bardzo dużo czasu. To nie jest tak, że nagle wszystko się we mnie załamało, padło. Ja mówię: dobra, to zatrudniam księgową, która będzie super specjalistą i w razie czego będzie mogła to ode mnie zabrać. Bo tak czy inaczej, jakby moja głowa się przed tym broniła i minęło dopiero półtora roku i tak naprawdę dopiero od trzech miesięcy współpracuję z fenomenalną Joasią, która jest świetnym specjalistą, dużo lepszym ode mnie i już czuje takie bezpieczeństwo. I tu jest też znowu dużo trudności takich dla mnie, bo to jest taka nowość, jeżeli chodzi o budowanie zespołu. Te wszystkie kwestie organizacyjne, jakieś procedury, check listy, oddawanie swoich odpowiedzialności. To jest dla mnie tak duża nowość, że to znowu jest jakieś kolejne wyzwanie. No ale tutaj, to już czuję jakąś ekscytację. Jakiś taki pozytywny napływ energii i emocji. Ale no zeszły rok właśnie wtedy, gdy miałam tego wszystkiego za dużo i gdy byłam sama z tym wszystkim, to był taki chyba najgorszy moment, jeżeli chodzi o mój biznes.

G: Mam jeszcze takie pytanie, zmieniając w ogóle też jakby, może nie że temat, ale klimat może w ten sposób. Bo tak mam poczucie, że trochę tak emocje gdzieś tam spadły i tak się smutno zrobiło, to chciałabym w drugą stronę teraz trochę pociągnąć.

D: Jasne.

G: Chciałabym cię podpytać kim się inspirujesz, od kogo się uczysz?

D: Ok. W związku z tym, że ja jestem teraz na takim flow kreacji, twórczości, miłości, wdzięczności i w ogóle na takich bardzo, bardzo pozytywnych emocjach, to ja przede wszystkim teraz najbardziej Klaudią, o której wspominałaś na początku. Klaudia Pingot Specbabka. I właśnie ten kurs był fenomenalny, ta książka Błękitny umysł to w ogóle jest mistrzostwo. Tak, że ona jest dla mnie taką największą inspiracją. I ja w ogóle tak mam, że jak kimś się inspiruję, jestem w jakimś takim konkretnym momencie w moim życiu, że jakiś konkretny obszar mnie interesuje, to raczej mam dwie, trzy osoby, które śledzę, które mnie inspirują i nikogo więcej. Ja nie mam tych osób jakoś dużo, więc jest to przede wszystkim Klaudia. Wcześniej była i nadal jest to Ewelina Stępnicka, czyli to też jest bardzo podobny klimat, też Ewelinę kojarzysz, prawda?
G: Z resztą są przyjaciółkami z Klaudią.

D: Dokładnie. I tak naprawę, to też może warto wspomnieć, Ewelina jest niesamowitym twórcą. Jest właśnie niesamowitą artystką. Ma niesamowity dar opowiadania historii metaforami. Ja po prostu jak jestem na jej livach, to za każdym razem płaczę ze wzruszenia. I ona bardzo mocno uwolniła we mnie tę kreację i twórczość, bo po prostu to w jaki sposób ona mówi o tym wszystkim jest fenomenalne. Tak, że oprócz tego, że jeżeli ktoś ma taką potrzebę, aby uwolnić swoją twórczość albo chciałby więcej tworzyć, to oprócz właśnie książki Droga artysty zdecydowanie polecam Ewelinę i jej twórczość, bo ona też jest bardzo inspirująca, jeżeli chodzi o ten obszar. No tak, że one dwie.

G: Ale wystarczy u Eweliny, jak myślisz, to co jest już na YouTube i sobie to puścić, czy rekomendujesz jakiś kurs? Bo wiem, że teraz ona rusza z tym kursem Jesteś cudem.

D: Kurs, ja byłam na kursie. Ja byłam na kursie i jest takie jedno wideo, być może, nie wiem, bo to nie jest tak, że ona nagrywa. Ona ma tak fajnie stworzony ten kurs dlatego, że to nie jest tak, że ona ma – to znaczy ona ma platformę i są lekcje, jest krótkie wideo do każdego moduł – ale to jest takie chyba mniej istotne wszystko. Dlatego, że w tym kursie jak dobrze pamiętam, trzy razy w tygodniu, dwa razy dziennie bierze się udział w takim grupowym live i ten grupowy live to jest po prostu mistrzostwo naprawdę. Tam ludzie płaczą, wszystko się zmienia. Jest tak jakby taka grupowa – nie wiem, jak to nazwać – taka grupowa zmiana, takie grupowe zaangażowanie i Ewelina fenomenalnie potrafi zaangażować tych wszystkich ludzi. I to jak ona zaczyna tam opowiadać. Ona właśnie na tych livach – chyba – doświadcza takiego przepływu tej kreacji. Tak widać, że jak ona zaczyna mówić to po prostu tak jakby coś przez nią przepływało i to nie ona mówiła, tylko ktoś po prostu za nią. I ona tam ma taki fajny moduł, dotyczący właśnie kreacji. Z resztą ona dużo mówi też o swojej kreacji. Można się troszeczkę zainspirować nią samą i to jest niesamowite. Polecam, zdecydowanie polecam. Jak ktoś by chciał tak podbudować siebie w takiej miłości, rozwinąć twórczość to Ewelina jest świetna.
G: W dodatku ma też bardzo fajną historię osobistą, która dużo też zmienia perspektywę.

D: Tak, zdecydowanie.

G: Ok. Dobrze, taka twoja osobista rada, wskazówka dla tych, którzy prowadzą biznes lub myślą o tym, aby zacząć.

D: Ja jestem za tym, aby właśnie próbować przede wszystkim. Jeżeli chodzi o biznes i w ogóle, jeżeli chodzi o zaczynanie, to taka moja odpowiedzialność mi podpowiada, żeby zrobić sobie jednak jakiś plan. Zastanowić się czego się chce. Ja bym nawet chyba teraz może porozmawiała z jakimś coachem. Bo są różne takie fajne ćwiczenia, które pomagają w odkryciu tego na przykład w czym jesteśmy dobrzy, albo nawet nie tego w czym jesteśmy dobrzy, ale co po prostu lubimy robić. Jak to można jakoś przekuć na jakąś formę zarabiania pieniędzy, więc ja bym się pewnie kimś wsparła. Ja w ogóle jestem zawsze za tym, aby wspierać się fajnymi ludźmi właśnie, jakimiś specjalistami. I spróbować, może da się to jakoś połączyć, nie wiem, z obecną pracą, jeżeli ktoś pracuje na etacie.
Czasami na przykład niektórzy, jeżeli mają taką możliwość to zmniejszają ten etat i dodatkowo zaczynają swój biznes prowadzić. Niektórzy mają fenomenalne oszczędności i mogą sobie po prostu pozwolić na to, aby wystartować z biznesem. Ale przede wszystkim próbować, działać. Nie zostawać też tylko w tym planowaniu i nie zostawać wyłącznie w tej głowie, bo tak naprawdę twórczość potrzebuje działania. Potrzebujemy działać, potrzebujemy próbować, bo tak naprawdę poprzez to działanie dopiero sprawdzamy czy coś nam się podoba, czy to jest nasze, czy czujemy jakąś pasję, czy czujemy jakieś emocje, czy coś nas wznosi do góry. To tak jak ja miałam chociażby właśnie z tym wideo. Jakbym nie spróbowała no to mogłabym uczyć się o tym jak najlepiej nagrywać, jak ustawiać kamerę, ale przecież nie poczułabym tego. To tak samo jak idziesz na siłownię. No od samego patrzenia na maszyny nie wyrzeźbisz sobie lepszej sylwetki, tylko musisz zacząć ćwiczyć. Więc taka moja najlepsza rada to próbować. Ja jestem za próbowaniem przede wszystkim.

G: Bardzo mądrze. No to co, jedziemy z tym koksem i cię przepytuję z rachunkowości.

D: Dobra, z podatków bardziej, bo ja tak z takiej rachunkowości to może niekoniecznie, ale z podatków jak najbardziej. Chętnie pomogę.

G: Słuchaj, to nie wiem to już trochę za późno, bo ja tutaj mam takie trzy pytania od naszych wspólnych followersów, słuchaczy i w ogóle obserwatorów. Na początku będą dwa takie króciutkie i myślę, że po prostu przejdziemy do tej takiej kobyłki, gdzie po prostu wszyscy na nią głosowali, czyli chciałabym, żebyś trochę o tej działalności nierejestrowanej po ludzku powiedziała, ale właśnie zanim zaczniemy to dwa takie pytania. Padło pytanie o tarczę antykryzysową i pojawiają się takie obawy, że być może ona się w jakiś tam sposób później negatywnie odbije na nas, na przedsiębiorcach. Czyli fajnie dostaliśmy wsparcie, ale może za chwile za nie, że tak powiem brzydko, bekniemy. Myślę, że to są jakieś takie obawy nieuzasadnione, ale bardzo bym chciała żebyś ty jako właśnie specjalistka w tych tematach może skomentowała tę obawę.

D: Jasne. W ogóle, jeżeli chodzi o te obawy, to bardzo dużo trafia do mnie pytań odnośnie kontroli. Czy będą kontrole. Dlatego, że w mediach pojawia się bardzo dużo informacji na temat tego, że będą kontrole, że urzędnicy będą w cudzysłowie trzepać wszystkich przedsiębiorców i podważać te wszystkie subwencje dofinansowania i że to trzeba będzie oddawać i w ogóle będzie jakaś tragedia. A tak logikę, nawet właśnie ostatnio wrzucałam na Instagramie takiego screena, że urzędnicy mało zarabiają i odchodzą, no właśnie nie będzie miał nawet kto przeprowadzać tych kontroli, to trzeba mieć na uwadze, że w urzędach są braki, to jest raz. Przedsiębiorców jest tak dużo i tych dofinansowań i subwencji zostało rozdanych tak dużo, że oni nie są w stanie tego wszystkiego sprawdzić. I nawet ostatnio czytałam taki artykuł o tym, że jeżeli chodzi o taką tarczę finansową, czyli to są takie pożyczki w dość dużych kwotach dla niektórych, które po roku mogą być umarzane na przykład w 75%, to dla pracodawców przede wszystkim, którzy zatrudniają pracowników na umowę o pracę. Że to będzie sprawdzane na początku takim algorytmem, czyli komputer będzie na przykład sprawdzał czy nie ma jakichś tam nieprawidłowości i dopiero wtedy jak coś tam wyskoczy nie tak, no to urzędnicy będą sobie to sprawdzać i weryfikować. Natomiast jeżeli chodzi o jakieś inne rzeczy, to myślę, że nie będzie żadnych kontroli, jeżeli ktoś po prostu wszystko złożył tak jak trzeba. I naprawdę te wszystkie dofinansowania mu się należały, no to nie ma się czego bać. Więc jeżeli chodzi, pod tym kontem o jakieś obawy, to ja bym się naprawdę niczego nie bała. Natomiast jeżeli chodzi o to co będzie dalej, no to nie wiem. Dlatego, że oni naprawdę rozdali bardzo dużo pieniędzy i oczywiście te pieniądze były potrzebne i one bardzo się przydały i wiele firm mogło dalej funkcjonować. I nawet widzę po swoich klientach, że po prostu te firmy nie padły. Bo zanim pojawił się ten projekt ustawy, która właśnie dawała możliwość chociażby umorzenia ZUS-u, czy różnych dofinansowań, no to już do mnie docierały jakieś informacje, że ludzie myślą o tym, aby chociaż zawiesić działalność gospodarczą, albo aby właśnie zlikwidować swoją firmę, bo po prostu wszystko im padło, a gdy pojawiła się ta tarcza antykryzysowa, to zostawili te firmy i mamy sierpień i te firmy cały czas funkcjonują. Tak, że to na pewno w jakiś sposób pomogło. Natomiast, wydaje mi się, że oni jakoś te pieniądze będą musieli odzyskać chyba, nie wiem. I nie wiem w jaki sposób to zrobią. Nie wiem czy to się odbije na przedsiębiorcach. Myślę, że to się odbije na wielu różnych obszarach, branżach. I to nie będę tylko i wyłącznie przedsiębiorcy. No bo jakoś muszą, że tak powiem, tę dziurę sobie trochę załatać, ale wydaje mi się, że nikt chyba nie jest w stanie odpowiedzieć na to pytanie co się wydarzy, jak oni to zrobią, bo ciągle jeszcze jesteśmy na takim etapie trochę tej pandemii tak czy inaczej. Nie wiemy nawet – w tym obszarze prawda – co tam dalej się będzie działo. Czy znowu nie będzie jakiegoś zamknięcia czegoś, czy takiego wyhamowania gospodarki, więc to jest wszystko takie bardzo żywe. Natomiast ja bym się chyba nie bała. No bo jeżeli wszystko zrobiliśmy tak jak trzeba, jeżeli dostaliśmy jakieś dofinansowanie, jakieś pieniądze i wszystko jest w porządku, no to naprawdę nie ma się czego bać. Tak, że spokojnie w tym temacie. I znowu się zrobiło tak smutno trochę.
G: Nie no, właśnie ja tutaj chciałam z ogromną radością powiedzieć, że zaliczyła pani pierwsze pytanie.

D: Aaaa, na szóstkę, na szóstkę.

G: No raczej! Ok, drugie pytanie bardzo krótkie. Myślę, że odpowiedź też będzie konkretna. Jak płacić mniejsze podatki?

D: Czekałam na to pytanie. I mam ochotę odpowiedzieć: sama bym chciała wiedzieć, bo też płacę podatki. Ale oczywiście to zależy od sytuacji każdego przedsiębiorcy. Wypadałoby, albo bardzo dużo kupować, wydawać dużo pieniędzy i robić jakieś koszty w firmie, no albo bardzo mało zarabiać, a ja jednak zawsze życzę każdemu, aby każdy płacił jak najwyższe podatki, bo to oznacza, że ma fajne zyski, fajne obroty i coś tam dobrego w tej firmie się dzieje. Tak, że życzę każdemu, aby te podatki były jak najwyższe, tak przekornie.

G: No właśnie. Ja się pod tym podpisuję jak najbardziej. I ten trzeci temat, który tak naprawdę będzie no taki większy. Bo to dosyć szeroko można o nim mówić, ale właśnie chciałabym, żebyśmy tak go po prostu, bardzo po ludzku poruszyły, czyli ta działalność nierejestrowana.
Ja mam wrażenie, że sporo gdzieś tam osób jeszcze nie do końca jakby łączy, rozumie na czym to polega. I mnie by chyba zależało tak osobiście na takiej odpowiedzi też. Załóżmy są tacy przedsiębiorcy drobni, którzy nas słuchają, czyli małe firmy, które istnieją. I załóżmy teraz, że gdzieś tam z powodu tej pandemii rzeczywiście robi się ciężko, dochodzą do wniosku, że albo zawieszają, albo zamykają firmę. I czy oni mogą jakby z tego tytułu, że byli rejestrowanymi przedsiębiorcami. Tak? Tak ich się definiuje. Czy mogą na przykład przez jakiś czas przeczekać na tej działalności nierejestrowanej. Jak to jest?

D: Nie, nie można prowadzić wcześniej firmy przez pięć lat. Ta działalność nierejestrowana to jest taki trochę wynalazek można tak to nazwać, bo to jest taka dość specyficzna forma prowadzenia jakiejś tam swojej działalności zarobkowej i to jest przede wszystkim przewidziane dla osób, które nie prowadziły firmy. Być może, jeżeli ta pandemia nie zniknie i faktycznie będzie kiepsko, to może znowelizują przepisy i może dostosują je do tego, aby ktoś mógł przejść na taką formę, natomiast na chwile obecną nie. To jest przede wszystkim taka forma prowadzenia – właśnie można powiedzieć – działalności na próbę. Czyli właśnie to jest taki fajny pomysł, aby popróbować – tak jak wcześniej wspominałam – aby się sprawdzić. Dlatego, że jeżeli na początku faktycznie są jakieś małe obroty, to możemy sobie prowadzić taką działalność nierejestrowaną, bo tam nie można przekroczyć miesięcznie połowy minimalnego wynagrodzenia, więc to naprawdę nie są duże pieniądze, bo w tym roku to minimalne wynagrodzenie to jest 2600 zł brutto, czyli na takiej działalności nierejestrowanej nie możemy zarobić więcej niż 1300 miesięcznie i dopóki nie przekraczamy tego progu, no to można powiedzieć, że nawet nie mamy firmy. Bo to jest działalność nierejestrowana, ale tak naprawę to właśnie nie jest taka działalność gospodarcza dlatego, że nie musimy się nigdzie rejestrować, nie musimy składać tych wszystkich dokumentów. Jeżeli wychodzi jakiś podatek do zapłaty, to tak naprawdę dopiero to rozliczamy w zeznaniu rocznym. Nie musimy co miesiąc prowadzić jakiś nie wiadomo jakich ewidencji, czy płacić zaliczek na ten podatek dochodowy, tylko możemy się maksymalnie skupić na zarabianiu tych niewielkich pieniędzy. A jak nam to coś przekroczy, wypali, zacznie się fajnie rozwijać, to wtedy możemy właśnie założyć taką, zarejestrować firmę taką prawdziwą w Centralnej Ewidencji Działalności Gospodarczej.

G: A w ogóle, jeżeli chodzi o te 1300 zł, o ten limit, jest jakiś wymóg? Musimy sobie jakąś uproszczoną ewidencję prowadzić, skąd ktoś później będzie w stanie nam udowodnić, że właśnie przekroczyliśmy albo nie przekroczyliśmy. Tak, żeby spać spokojnie, żeby się o to nie martwić.

D: Tak, musimy prowadzić taką uproszczoną ewidencję przychodów, czyli gdzieś sobie zapisywać, ile zarobiliśmy i to jest taka podstawa do tego, aby ustalić, czy przekroczyliśmy ten limit, czy go nie przekroczyliśmy. Ja myślę, że tak czy inaczej, jeżeli ktoś by prowadził taką działalność nierejestrowaną to podejrzewam, że i tak gdzieś tam każdy sobie to zapisuje w jakimś Excelu, mam przynajmniej taką wizję, że każdy sobie gdzieś prowadzi jakiś minimalny budżet i sprawdza czy ta działalność w ogóle się opłaca czy nie. Więc tak, jakiś Excel, jakaś uproszczona ewidencja przychodów i na podstawie tego potem właśnie weryfikujemy, czy to przekroczyliśmy, czy tego nie przekroczyliśmy. Tak, że jakiś wzór można sobie znaleźć w internecie i na spokojnie to wypełniać.
G: A mam jakieś takie wewnętrzne przekonanie, że ta działalność nierejestrowana jest też nie do wszystkich branż. Bo sobie tak teraz myślę, no ok, ja na przykład konsultacje biznesowe czy coaching, czy szkolenia. I na przykład mam takich klientów, którzy oczekują ode mnie faktury, więc chyba to by nie podeszło. Ewentualnie, gdybym tak chciała działać, czy są takie osoby, które chciałyby w ten sposób działać właśnie pod taką próbę, że to bardziej – tak mam wrażenie – że pod sprzedaż drobną może.
D: Ogólnie jak prowadzisz taką działalność nierejestrowaną, to możesz wystawić dokument sprzedaży, możesz wystawić taki rachunek, można powiedzieć nawet taką fakturę uproszczoną, ale bardziej to można nazwać rachunkiem. Ten rachunek będzie dla tej drugiej strony jakąś podstawą do tego, aby rozliczyć sobie koszt. Tak jak w przypadku zwykłej działalności, więc tutaj to nie jest problem. Natomiast pojawia się inny problem, o którym wiele osób nie wie. Znaczy VAT też. W ogóle właśnie dla mnie ten twór – bo ja chyba tak to mogę nazwać – ta działalność nierejestrowana to jest jakiś taki dziwny twór, który miał być chyba z założenia prosty i miał być stworzony dla osób, które po prostu nic nie wiedzą i mają nie wiedzieć. Bo nie o to chodzi, żeby tutaj nagle się uczyć prawa podatkowego, tylko żeby sobie spróbować podziałać czy ta działalność może jakoś funkcjonować, a w praktyce się okazuje, że oczywiście te wszystkie przepisy są tak skonstruowane, że to nie jest takie proste. Tak jak właśnie wspomniałaś chociażby podatek VAT. Może się okazać, że będziemy zobowiązaniu do zarejestrowania się do VAT-u. Na przykład, jeżeli są to usługi doradcze właśnie chociażby, to musimy być od razu vat-owcami i pojawiają się problemy, ale to nie wszystko. Bo może być jakaś działalność, która nas będzie obligowała do tego, aby na przykład mieć kasę fiskalną od razu, ale to jest jeszcze nic. Jest jeszcze taki problem z ZUS-em, bo ogólnie, jeżeli chodzi o podatek dochodowy to jest tak, że ten podatek dochodowy potem sobie rozliczamy w zeznaniu rocznym i tutaj nie ma większych komplikacji, to nie jest jakiś tam większy problem. Natomiast jest taka jedna kwestia, o której niewiele osób wie i tak naprawdę ja też jeszcze całkiem do niedawna nie wiedziałam, bo ja na co dzień się raczej nie zajmuję działalnościami nierejestrowanymi, tylko jednak przedsiębiorcami, którzy już są wpisani do tej Centralnej Ewidencji Działalności Gospodarczej. Okazało się, że jeżeli masz taką działalność nierejestrowaną i świadczysz usługi, czyli masz działalność usługową. Nie sprzedajesz produktów, nie tworzysz produktów, tylko właśnie masz jakąś działalność usługową, powiedzmy taki konsulting albo coś innego – powiedzmy na przykład usługi wirtualnej asysty, bo to może się pojawiać, tak mi się kojarzy, że właśnie w tym obszarze, to pojawia się kwestia ZUS-u. I z tym ZUS-em jest pewien problem dlatego, że ZUS stoi na stanowisku, że taka działalność nierejestrowana to jest współpraca z taką osobą, która jest na działalności nierejestrowanej i to jest jak współpraca ze zwykłym zleceniobiorcą na umowę zlecenie i od tego powinno się płacić zus-y. Więc jeżeli ja na przykład, ja jako przedsiębiorca, rozpoczynam współpracę np. z wirtualną asystentką, która ma działalność nierejestrowaną i ona mi świadczy usługi tej wirtualnej asysty i nie ma jakiegoś tam żadnego innego tytułu, już tak może nie rozwijając za bardzo tego tematu, ale nie płaci innych zus-ów (chociaż tutaj to i tak by, aż tak dużo nie zmieniło), to tak czy inaczej ja muszę za nią ZUS odprowadzać jakby była na umowę zlecenie. Jeżeli miałaby np. umowę o pracę, na pełen etat i dodatkowo miałaby właśnie tę działalność nierejestrowaną, no to powiedzmy płaciłabym za nią tylko składkę zdrowotną. Ale tu chodzi bardziej o ten stopień skomplikowania tego. Tak się właśnie zastanawiam, po co to powstało, skoro tak naprawdę to jest w tym momencie analogiczne i porównywalne do tego jakbyśmy zatrudnili kogoś na umowę zlecenie, więc na to warto zwrócić uwagę na pewno na ten aspekt i jak ktoś chce popróbować i ktoś chce się pobawić w tę działalność nierejestrowaną to ja bardzo, bardzo proszę i zalecam, abyście się z kimś skonsultowali, z jakimś specjalistą i chociaż podpytali jakie są obowiązki, co tam może się pojawić. Czyli jakaś taka konsultacja czy z księgowym, czy z doradcą podatkowym, z kimkolwiek kto się trochę na tym zna czy tutaj nie będzie jakiś dodatkowych obowiązków i czy to na pewno jest jakaś taka bardzo opłacalna forma i czy na pewno chcecie w to iść. Żebyście się po prostu tam w nic nie wkopali, bo to na prawdę jest taki dość dziwny i specyficzny twór ta działalność nierejestrowana.
G: Ja mam takie poczucie, że sama działalność nierejestrowana jako pomysł ok, ale właśnie ze względu na to, że te rodzaje działalności są właśnie różne i właśnie przy niektórych może być dosyć spory problem, zamieszanie i może czasem będzie tak, że lepiej tę działalność po prostu założyć normalnie, a może sobie uzyskać jakieś dofinansowanie z Urzędu Pracy na otwarcie działalności itd. Więc mogą być różne drogi, niekoniecznie ta będzie tą najlepszą. Takie mam wrażenie.

D: Tak, dla kogoś może być fajną opcją. Np. jak ktoś maluje obrazy i sprzedaje obrazy, czyli to nie jest taka działalność usługowa tylko taki obrót towarowy można powiedzieć, to tutaj nie będzie problemów z ZUS-em według stanowiska ZUS-u. Więc to masz rację, to jest taki bardzo fajny pomysł, aby spróbować, aby od razu nie zakładać tej pełnej działalności, oficjalnie wpisanej do rejestrów, tylko troszeczkę nie dopracowali tego. I może zmienią to stanowisko, i może z tym ZUS-em też nie będzie problemu. Może z VAT-em też nie będzie problemu z czasem, ale na razie jest dużo takich niejasności i naprawdę warto się podpytać kogoś, kto się na tym zna zanim zaczniemy.

G: Super. Bardzo ci dziękuję. To mój chyba najdłuższy podcast. Super mi się z tobą rozmawiało. Dużo wartościowych rzeczy.

D: Mnie z tobą również.

G: Dziękuję. Mam nadzieję, że słuchacze też dosyć sporo skorzystają. Pod podcastem wrzucimy jakieś namiary na ciebie.

D: Przede wszystkim Instagram, bo ja mocno działam na Instagramie i zapraszam na Instagrama. I nawet jak macie jakieś pytania odnośnie do tej działalności nierejestrowanej, to chętnie odpowiem, chętnie pomogę. Jak się okaże, że naprawdę jest dużo osób zainteresowanych to może w końcu na YouTube coś nagram odnośnie do tej działalności nierejestrowanej. Także zapraszam serdecznie. No i bardzo dziękuję za zaproszenie.

G: Nie ma sprawy. Ja myślę, że YouTube z działalnością nierejestrowaną, to będzie po prostu żarło internety, więc startuj. Trzymam kciuki.

D: Dziękuję.

G: Dzięki.

dostępne odcinki podcastu: